fiu fiu
Wyniki rezonansu: wszystko bez zmian.
Jadę więc tańcować na wesele! Tak tak nadchodzi weekend zabawy muzyki tańca i obżarstwa:)
A później dłuuuuuuuuuuuuugi tydzień nauki i kolokwiów.
Buzioki! :*
Wyniki rezonansu: wszystko bez zmian.
Jadę więc tańcować na wesele! Tak tak nadchodzi weekend zabawy muzyki tańca i obżarstwa:)
A później dłuuuuuuuuuuuuugi tydzień nauki i kolokwiów.
Buzioki! :*
Postanowiłam dziś do Was napisać, ponieważ szłam dzisiaj na zajęcia i co chwilę się uśmiechałam. I taką mam ochotę pozachwycać się piękną wiosną. Tak strasznie ucieszyło mnie dzisiejsze słońce, i zapach bzu przed blokiem i oczywiście co roku chyba wspominanej koszonej trawy. Uwielbiam. Od zawsze uwielbiałam. Wcale nie przez chorobę człowiek dostrzega takie cuda. Może przez nią ma możliwość o tym pisać. I trochę jakby boi się, jakby głęboko pragnie przeżyć jeszcze wiele takich wiosen. Już niedługo będę zajadać się pysznymi młodymi ziemniaczkami, w czerwcu będzie pachnieć truskawkami. Mam taką ochotę na wielkie lody z malinami, jagodami i lemoniadę. W lipcu chcę żeby słońce tak straszliwie paliło. Żar z nieba. I choć każdy czeka na przyjemny chłód wieczorem, choć chodzę cała spocona, buzia świecąca, ręce mokre i ogólnie chcę się tylko chłodzić letnią wodą, to tak jak nie znoszę zimnej, ciemnej i ponurej zimy, tak kocham to słońce ten upał ten żar z nieba duchotę. I zieleń w koło. I ptaki. I letnią ciszę.
W sierpniu będę zajadać gotowaną kukurydzę. Świeżą, młodą, posoloną. I wciąż będzie pięknie i ciepło. I niech tak zostanie bo przeprowadzę się do ciepłych krajów!!!!
A jeszcze są juwenalia. Chociaż nie byłam na pochodzie w tym roku, to nie ominęło mnie pośrednie uczestnictwo. Dobre pół godziny tramwaj stał w oczekiwaniu, aż pochód przejdzie. Cieszył mnie sam widok tylu młodych ludzi, poprzebieranych, bawiących się, cieszących, beztroskich i pełnych życia. Jeśli za rok nie będę się czuła zbyt staro (:P:P bo bądź co bądź powinnam planowo (mój rocznik) skończyć uczelnię w tym roku) chyba nie przepuszczę takiej zabawy.
Także juwenaliowo i wiosennie Was pozdrawiam
I cieszcie się wiosna i nadchodzącym latem wraz ze mną!
Acha. W poniedziałek jadę do Wawy. Mam rezonans. Trzymajcie kciuki i módlcie się. Bo ja strasznie wierzę, że będzie dobrze. I chyba aż za bardzo. Zawsze wtedy mam zonka. Ehh
PIERWSZA NAJWAŻNIEJSZA!! Płuca bez zmian:):) !!! Dziś dostałam wynik. To znaczy dotarły do mnie wieści o wyniku. Więc jestem bardzo szczęśliwa. Przeszczęśliwa!!!
Następna wizyta w Warszawie 14 maja. I oprócz leków będę miała jeszcze rezonans nogi. Do tego czasu zajmują mnie warstwiące się tuziny spraw. W końcu znów mogę spokojnie się nimi zajmować.
Przygotowania ślubne coraz większe. Nauki przedmałżeńskie, kursy tańca, zaproszenia - sprawy naglące, niecierpiące zwłoki:)
Księżniczkowa suknia już wybrana, teraz dalsze poszukiwania dodatków.
Do tego wszystkiego po ślubie planujemy zmienić ciasny wynajęty pokoik na wspólne małe gniazdko, więc powoli robi się ze mnie dekoratorka wnętrz i wszystkie internetowe katalogi są mi już coraz lepiej znane:P:P:P Nauka i projekty w przerwach miedzy ślubem a przeprowadzką więc kochani moi dopóki ktoś mi nie przypomni o chorobie zupełnie o niej zapominam!! I znów zaszufladkuje ją gdzieś z tyłu głowy do 14 maja co najmniej! Znam już mniej więcej temat pracy inżynierskiej, z którą zabieram się już w przyszłym semestrze, więc jak tak dalej pójdzie mi “wydzieranie życiu” kolejnych 3 miesięcy i kolejnych to w styczniu będę inżynierem:)
Także najmilsi moim drodzy!! Wspaniała wiosna i zwariowane lato się szykuje…
Ja Was ściskam
Aha! Przepraszam za usterki na stronie. Serwer był zawirusowany czy coś i trzeba było poczekać na naprawy.
:*:* BUZI BUZI
I tak oto zabrnęłam na 6 semestr:). Sesja skończyła się ponad tydzień temu. Ufff udało się:) Nareszcie nowy semestr, na reszcie normalny tok studiów. Już nie ma obijania. Przedmiotów przybyło. Tymczasem moja uwaga coraz bardziej garnie się w kierunku przygotowań do ślubu… Przecież znalezienie iście bajkowej księżniczkowej sukni może trochę potrwać;);) A gdzie jeszcze cała reszta??
Na uczelni jestem na etapie poszukiwania promotora i porywającego tematu pracy. Musiałam się również zapisać na w-f. Bez tego dyplomu nie będzie:( Dziś pierwsze zajęcia. Masakra! Trochę żartuję, trochę mnie to wszystko przeraża. Skąd brać siły skoro łapie zadyszkę po kilku krokach? A pierwsze piętro osiągam po krótkiej przerwie na złapanie oddechu?
Zbliżamy się do marca…
MArzec = wiosna!! <jupi> <jupi>
Marzec = tomograf <beczy>
Tak w marcu kolejny tomograf. Już dostaję gęsiej skórki. W poniedziałek byłam w Warszawie. Co ja bym dala, żeby nie musieć tam jeździć. Wyniki kiepskie. Bardzo kiepskie. Odporności brak, musiałam nieplanowo przerwać sutent, odpoczywać i jeść garściami tran oraz warzywa i owoce.
Całuje mocno!!!!
Hej hej, niestety z powodu sesji i masy egzaminów i projektów cały czas brakuje mi czasu aby coś do Was napisać. Tak to już jest. A masa zaległości, podziękowań, wiadomości, nowinek coraz bardziej rośnie:D
Niestety jest sprawa, która na razie czekać na później nie może. Bo to nie moja sprawa i jestem tylko poręczycielem:) Tak bo mała osóbka która prosi w moim imieniu, nie umie jeszcze pisać:):)
Kacperek, którego już poznaliście prosi Was o Wasz 1% podatku. Potrzebuje go na rehabilitację, stałe leczenie, drogie leki i opiekę wielu, na prawdę wielu specjalistów.
Oto dane:
Fundacja “Dzieciom zdążyć z pomocą”
01-685 Warszawa
ul. Łomiańska 5
NIP 118-14-28-385
KRS 00 00 03 79 04
z dopiskiem: Na leczenie i rehabilitację Kacpra Kubika
Mam nadzieję, że przyłączycie się do pomocy dla Kacerka. Sama, jak i w imieniu jego mamy i samego Malutkiego, Was o to gorąco proszę:)
Tutaj są jeszcze linki do fundacji gdzie możecie poczytać o historii Kacperka. Kacperek jest podopiecznym dwóch fundacji:
http://www.corinfantis.pl/index.php?text=272
http://www.dzieciom.pl/5613
Ja obudziłam się jak zwykle “za 5″ przed egzaminami!! Przyzwyczajona do życia na urlopie zdrowotnym, cały semestr żyłam jak na urlopie:):) a teraz cierpie. Od tygodni dwóch tylko sie ucze i latam na uczelnie. Na nic nie mam czasu, nawet na herbate. Dostawy jedzenia przyjechały więc z domów… i kolejny tydzień zaliczeń trwa… Zapomniałam już jak to jest na semestrze!! Ale wielu z Was zna ten skrót: “Spokojna Egzystencja Stała się (….) Apokalipsą” (to cytat:D:D)
Do 8 lutego poza zasięgiem więc…
Wyniki bez zmian!! Szczęście przeogromne!
Rok czasu mija, jak mam spokój… Niesamowite. Pierwszy grudzień od kiedy zachorowałam, który przyniósł dobre wyniki. Trzy lata z rzędu grudniowe badania niosły za sobą złe wieści… Może zły czar prysł??
Czas Świąt okazał się prawdziwie magiczny. Cudownie spędzony, pełny miłości jakiej Wam życzyłam i radości uwieńczyły Nasze (czyt. moje i Mirka) zaręczyny. Masę przygotowań czas zacząć. Zaczął się 2012 rok, obfitujący w liczne plany i zmiany. Do szczęścia potrzebowałam tylko dobrych wiadomości, które dzisiaj właśnie nadeszły. Zaczynam wierzyć, że to wszystko jeszcze na mnie czeka, zaczyam odważniej marzyć, a moje plany powoli zaczynają sięgać coraz to dalszej przyszłości. No to możecie sobie wyobrazić (albo i nie :P:P) moje szczęście!!
Całuje buziuje gorąco
Czekam na wyniki…
Tymczasem linki do ważnych, potrzebnych stron:
www.1000dzieci.pl
fundacja Jaś i Małgosia
Poczytajcie i przekażcie rodzicom, którzy szukają pomocy dla swoich dzieci.
Słyszysz jak wiatr życzenia niesie?
Hula po polach i szumi w lesie?
Jak stuka w okna, wchodzi w kominy
i obserwuje dziecięce miny?
Jeśli to słyszysz to zamknij oczy,
Niech świat z dzieciństwa znów w życie wkroczy…
Poczuj makowca zapach wspaniały.
Zobacz za oknem, świat cały biały.
Już karp się smaży, kompot gotuje,
Mróz znów na szybach kwiaty maluje.
A Ty radosny z iskierką w oku,
Szukasz gwiazdora, czekasz do zmroku.
Teraz, choć lat Ci trochę przybyło,
To wiatr ten sam, szumi nam miło.
Ja teraz z wiatrem ślę Ci życzenia,
Niech Ci się spełnią wszystkie marzenia.
A pierwsza gwiazdka świecąc o zmroku
Niesie Ci radość w tym Nowym Roku.
Święta Bożego Narodzenia to czas, który gromadzi ludzi przy wspólnym stole. Czas, w którym wszystkie mniej ważne sprawy schodzą na dalszy plan, a ludzie i ci najbliżsi sobie i ci dalsi, zapominają o nieważnych rzeczach dnia codziennego i spędzają ten radosny czas razem, ciesząc się bliskością i ciepłem jakie są w stanie dać sobie nawzajem. To radość bycia razem, chociaż te kilka dni w roku powoduje, że Święta są prawdziwie rodzinne, ciepłe i radosne, chociaż by dlatego, że dają poczucie bezpieczeństwa i miłości. A także przenoszą nas w magiczny czas smaków i zapachów towarzyszących nam od najmłodszych lat. Przy wspólnym stole, często powracają odległe wspomnienia, babcie opowiadają dawno zapomniane historie, dorośli rozmawiają, dzieci piszczą z radości odpakowując prezenty, zakochani snują plany na przyszłość. W tym czasie wszystkie marzenia mogą się spełnić, a my dzieląc się opłatkiem między innymi tego życzymy naszym najbliższym. Czas w którym nikt nie chciałby być sam. Ja, dzieląc się z Wami opłatkiem, w tym roku chciałabym życzyć Wam przede wszystkim miłości. Abyście otrzymywali jej jak najwięcej, i jak najwięcej okazywali. Każdej bliskiej osobie, i nawet tej mniej bliskiej. Życzę Wam miłości szczerej i prawdziwej. Bo taka miłości niesie ze sobą również szczęście i radość, i taka miłość daje zdrowie i pomyślność, i z taką miłością łatwiej znosić trudy i problemy dnia codziennego. I taka miłość spełnia marzenia
Szczęśliwych i prawdziwie radosnych Świąt Bożego Narodzenia pełnych miłości, ciepła i bliskości
życzy Ania
Normalnie chyba się jeszcze tak nie zdarzyło, żebym milczała równy miesiąc :). Ale i bez pisania dobrze wiecie co u mnie. Dni mijają tak samo, robiąc to samo, czasem przy tym czując się gorzej, a czasem lepiej. Nie mniej jednak, wczoraj oddałam dwa spore projekty co napawa mnie dumą i w końcu ten weekend mogę mieć tylko dla siebie, w ogóle nie zaglądając w zeszyty i do autocada. Dziś więc spacer na Ostrów Tumski, na jarmark świąteczny, a wieczorem czeka mnie kino i nieustannie reklamowane Listy do M :). Ogólnie to zaczyna się również szał świątecznych prezentów i zakupów. I właśnie zamierzam się za to zabrać w tym tygodniu. Mimo, że do prawdziwie świątecznej atmosfery brakuje jeszcze śniegu, mi to wcale a wcale nie przeszkadza. I gdyby nie zagrożenie ze strony insektów, które nie wymarzły by podczas mrozów taki stan rzeczy mógłby trwać całą zimę!
Moja malutka Jagódka jest najmniejszym dorosłym już kotkiem na świecie. Normalnie kotek miniaturka . Waży nieco ponad 2 kg, jest strasznie grzeczna, nic nie rozwala, nie hałasuje jakoś wybitnie, ślicznie się bawi, zaczepia, chce żeby ją gonić, chowa się i chce żeby jej szukać, skacze, biega za nakrętkami, przychodzi się potulić i słodziutko śpi całymi popołudniami przy grzejniku. Lubi podróżować gdyż jest wszystkiego strasznie ciekawa i już ciężko mi sobie wyobrazić co to będzie jak pojawi się choinka i światełka. Mój ciekawski kiciuś chyba wyjdzie z siebie z ciekawości, a los światełek i choinki będzie poważnie zagrożony.
Sami widzicie, u mnie po staremu. 3 miesiące normalnego, spokojnego życia upływają błogo i szybciutko. Następny tomograf w okolicach przerwy miedzy świętami a sylwestrem.
A kto ma jakieś fajne pomysły na prezenty świąteczne?? Ciekawe podpowiedzi ZAWSZE mile widziane!!
Buziaki!
Jejku tak fajnie jak mi tak piszecie. Czuję się tak bezpiecznie.
Normalnie jak balsam dla uszu, a właściwie oczu:) Zagłuszacie moje wyrzuty sumienia, bardzo Wam dziękuje.
Dzięki temu czuje się jeszcze lepiej. Uczę się, ostatnio omijam wykłady szerokim łukiem ze zwględu na siły i bóle. Nie mniej jednak w tym tygodniu mam przerwe z lekami, więc grzecznie będę chodzić na wszytskie.
Nic więcej się nie dzieje, śpię, jem, plotkuję ze współlokatorką Gosią, nałogowo czytam i ogladam wszytsko co serwuje internet i telewizja. Wszytsko lepsze by uspokoić poczucie winy za marnotrawienie czasu:)
Mamy piękną jesień. Może nawet polubię tę porę roku. Kiedy tak świeci słońce wszystko od razu jest inne. Jesteście super, że mimo ciszy i nudy nadal mnie odwiedzacie:) Czasem sama zapomnę się odwiedzić a wy ciągle pamiętacie. Niesamowite. Bądźcie więc przy mnie. Dobrze mi tak.
Pozdrawiam najserdeczniej jak umiem
Ach!
Czy ja już Wam pisałam, ze u Zuzi wszystko w porządku. Operacja się udała. Kacperek czuje się dobrze. Na efekty trzeba jeszcze poczekać. Zuzia napisała taką informacje w jednym z komentarzy: “Witajcie Kochani!!! Dzieki Wam, fundacj Cor Infantis, Fundacji Leszka Czarneckiego, fundacji Dyieciom Zdazyc z pomoca oraz fundacji Radia Zet udalo mi sie uzbierac potrzebna kwote na zabieg:-) Juz jest po wszystkim!!! Kacperek czuje sie swietnie i razem z lekarzami jestesmy dobrej mysli ze teraz bedzie wszystko ok :-):-):-)“. Ja też jestem i modle się o to:) Teraz mam nadzieję że Zuzia zajmie się swoim zdrowiem. Może powinnam pisać, a może nie, ale wykryto u Zuzi gruźlicę, którą musiała zaniedbać przez operacje i badania Kacperka. A napisałam to dlatego, bo to uświadamia mi jeszcze bardziej ile tragedii może spaść na jednego człowieka. I że moja sytuacja jest calkiem niezła w tym wszytskim. A Zuzia? Myśle że jeśli to czyta to własnie się uśmiecha i zaraz dostanę telefon:P:P
Papa